Doooon’t eat this!

Polak głodny, Polak zły.
Owca głodna – powoli, spokojnie wycofaj się z pomieszczenia w którym przebywa. I żadnych gwałtownych ruchów! W przeciwnym razie, trwałe kalectwo (przynajmniej psychiczne), jest bardziej niż pewne. A zwłaszcza w dwóch sytuacjach: po powrocie z pracy (co się już raczej nie zdarza, gdyż w trakcie przerw uskuteczniam konsumpcję) oraz rano. Rano lubię zjeść ciepłe śniadanie (moja Terapeutka Od Jelit podpowiedziała mi, że – UWAGA, PORADA – ciepłe śniadania pomagają zrzucić zbędne kilogramy – KONIEC PORADY). Lubię, gdy śniadanie jest dobre. Śniadania na słodko, dla Owcy, nie są dobre ani z nazwy (bo na słodko, to się można zes… bardzo mocno „skupić”) ani z natury.
I jeżeli widzę w menu od Dietetyk „rozgrzewającą ryżankę” (bo jaglanki nie mogę, ze względów zdrowotnych), to najpierw szlag mnie jasny z miejsca trafia (wszak nie za to płacę), później obchodzę temat kilometrową zoną, aż wreszcie stwierdzam, że spróbuję (choć podejrzewam już wynik tej próby) i może uda się ryżance mnie zaskoczyć.
I żeby nie było – próbowałam! Naprawdę próbowałam. Chciałam poznać ten smak, chciałam dać się porwać do krainy podniebiennych doznań, niczym z reklamy Kinder Bueno, chciałam skakać po puchatych chmurkach Ptasiego Mleczka densyn czik tu czik, serio, wystarczyłby mi nawet ten pingwin z reklamy mlecznej kanapki, czy innego szitu, i zaskoczenie, niczym tych dzieci otwierających Kinderjajko!

No i fak.
Mogłabym powtórzyć za Halamą: ja wiedziałam, że tak będzie!
Ryżanka to, dla mnie, najgorsze śniadanie ever (jeśli mam być szczera, reszta dań z menu też nie powala…). Obrzydliwa. Półsłodka. Może być gorzej?
Może.
Bo, jakby tego było mało, wcalepożywna.
No kurde, zjadłam, odczekałam kwadrans i jak byłam głodna, tak jestem!
Ba! Jestem nawet bardziej wściekła, niż byłam, bo nie dość, że sie nie najadłam, to jeszcze zjadłam niedobre. Nosz fak, fak, fak!!!
Serio, jestem za próbowaniem nowości, ale jednak nie na śniadanie. I utwierdziłam się w przekonaniu, po raz kolejny, że jeśli organizm wzdryga się ze wstrętem, a w głowie pulsuje czerwona lampka, to tych sygnałów zignorować nie wolno.
A wszystkie te ekstraryżanki z menu, czym prędzej, wykreślić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *